May Devotions

Nabożeństwa Majowe

Witaj w mojej pracowni sztuki sakralnej. To dziwne zjawisko, ta sztuka sakralna. Podskórny nurt, który płynie przez czas, miejsca, religie. Talenty i beztalencia, ortodoksje i herezje. Płynie jak chce, miesza co chce, wyklucza co chce. Zmienia, przesuwa, przekształca lub konserwuje. Nic na to nie poradzimy i to mi dodaje odwagi, by zacząć tę podróż.

Mnich w pustelni piszący ikonę, krągła kobieta w Indiach nakładająca kolorowe kamienie na obraz tanjore, żeby miłość Radhy i Kryszny była jeszcze słodsza. Malarz thangek, który nie szczędzi Avalokiteshvarze złota, pigmentu z malachitu i tysiąca rąk. Ktoś znający na pamięć kosmiczne siatki Yantr i ktoś rzucający Tormę w ogień… Kobieta w Turcji iluminująca karty Koranu i inna gdzie indziej – karty Tory…

Lubię stanąć wśród nich w tym nurcie.

Ktoś przede mną i po mnie poddaje się rygorom geometrii, proporcji, kanonu, żeby przez chwilę nie chodziło o osobistą narrację, ale o to, co od niej większe. W czym różne narracje się swobodnie pomieszczą i zagnieżdżą.

Ktoś przede mną i po mnie ofiarowuje złoto temu, co uznaje za święte. Poleruje tak długo, żeby stało się lustrem, w którym twarz wygląda już trochę inaczej.

Ktoś przede mną i po mnie mierzy skupienie umysłu dokładnością matematycznych wyliczeń i czystością szkicu.

Ktoś przede mną i po mnie opisuje obraz z tyłu i na froncie świętymi sylabami, mantrami, imionami, żeby z lepszej lub gorszej sztuki stał się przedmiotem do rytuału, którego może komuś akurat potrzeba.

Albo bramą, oknem, ozdobą, ucztą, przypomnieniem, błogosławieństwem, które zostanie ze światem.


Kalina Giełcz

 

Możesz się ze mną skontaktować, klikając poniżej.